piątek, 6 maja 2011

Jacyków ubiera brzuszki


Buszując po portalu Przed Porodem, trafiłam na fajną akcję skierowaną do kobiet w ciąży oraz młodych mam. Jest to cykl ośmiu spotkań warsztatowych, które prowadzi Tomasz Jacyków.
Podczas zajęć uczestniczki dowiedzą się m.in.:

  • - jak dobrze wyglądać w okresie ciąży oraz zaraz po urodzeniu dziecka,
  • - jak dobrać odpowiednią bieliznę,
  • - jak dopasować garderobę do swojej aktualnej sylwetki,
  • - jak skomponować zestawy na różne okazje
  • - firma Ziaja doradza jak młoda mama powinna dbać o siebie i delikatną skórę maleństwa.

Warsztaty odbędą się w dużych miastach takich jak Katowice, W-wa, Szczecin, Gdynia, Łódź, Wrocław, Kraków, Poznań i potrwają od 7 kwietnia do 18 maja. Dzięki sponsorom impreza jest bezpłatna, trzeba tylko wcześniej zarezerwować miejsce. Po szczegóły odsyłam na stronę akcji Modna Mama




Małe podsumowanie


Do tej pory do akcji przyłączyło się siedem niebanalnych kobiet, które serdecznie pozdrawiam. Większość z nich okres ciąży ma już za sobą, niektóre lada moment pożegnają się z brzuszkiem. Całe to przedsięwzięcie uświadomiło mi, że kobieta w ciąży wcale nie musi pożegnać się z atrakcyjnym, niebanalnym wyglądem. Liczy się inwencja i pomysł na siebie, bez drogich ciążowych ciuchów można stworzyć wygodne i kobiece zestawy.

Cały czas czekam na następne przyszłe mamy, pokażcie się jak fajnie można się nosić w ciąży!

Podsumowując w co warto zaopatrzyć się na okres ciąży wg blogujących mam przedstawiam w skrótowym zestawieniu, po więcej szczegółów odsyłam do poszczególnych postów.

Hity ciuchowe
- ciążowe legginsy,
- wygodny dres
- bawełniane spodnie pumpy
- ciążowe spodnie z kominem, bez zamków i guzików
- pas ciążowy na pierwszą połowę ciąży, idealnie maskuje niedopięte spodnie
- tuniki z sieciówek, niekoniecznie ze sklepów z odzieżą ciążową bo nudne i drogie,
- długa koszulowa bluzka z miejscem na brzuszek i gumkami wszystymi na wysokości talii, pięknie podkreśla kobiece kształty
- sportowa bielizna bezszwowa,
- szerokie swetry, bolerka
- męska puchowa kurtka na zimę, ciążowe pieruńsko drogie i niezbyt ciepłe
- adidasy

Hity kosmetyczne i inne:
- żel chłodzący obolałe i puchnące kończyny
- olejek Clarinsa
- kosmetyki na rozstępy Musteli
- kosmetyki Ja i Mama
- szampon w sprayu gdy nie masz siły umyć głowy
- poduszka do spania Motherhood

Ciążowe kity:
- ciążowe bluzki i tuniki ze sklepów z odzieżą ciążową (drogie i nie zawsze fajnie uszyte)
-  piżamy i koszule ciążowe oraz te do karmienia, totalna porażka smętne wzory i infantylne rysuneczki w stylu bocian niosący dzidziusia lub inne misiaczki
- rajstopy ciążowe (mała gama kolorystyczna,niewygodne)
- niewygodna bielizna ciążowa
- pas ciążowy w przypadku sporego brzuszka
- obuwie na płaskiej podeszwie, typu baleriny (grozi bólem kręgosłupa)



Kasia

Dzisiejszym postem chciałabym rozpocząć akcję pt. Mama Glamour 2011, na pomysł wpadłam przeglądając kilka blogów prowadzonych przez wielce oryginalne ciężarówki.
Celem akcji jest zaprezentowanie sylwetek przyszłych mam, które cieszą się każdym dniem ciąży, nie boją się modowych eksperymentów, nie poddają się stereotypowemu wizerunkowi kobiety ciężarnej, mają ochotę niebanalnie się ubierać i pięknie wyglądać, a przy tym nie tracić fortuny na ciążowe wynalazki.
Chciałabym aby akcja trwała cały rok, na bieżąco będę uzupełniać posty wraz z nowymi niebanalnymi wizerunkami przyszłych mam.
Zachęcam do przyłączenia się i wspierania mojej akcji wszystkie przyszłe i obecne mamy.
Jak to zrobić?
1. Jeżeli chcesz zostać bohaterką posta, przyślij zdjęcia swoich ulubionych stylizacji (od jednego do trzech fotek) i odpowiedz na trzy pytania zamieszczone w poście poniżej. Jeśli prowadzisz bloga wklej na nim linka do tego postu oraz krótkie info o akcji.
mój adres: nurekaga@wp.pl
2. Drugi sposób to zamieszczenie w komentarzach swoich odpowiedzi na trzy pytania zawarte w poście poniżej, oraz dzielenie się wszelkimi okołomodowymi spostrzeżeniami.
Wszystkich, którym spodobał się mój pomysł proszę o "podaj dalej" czyli zamieszczenie krótkiego info na swoich blogach o moim przedsięwzięciu, im wiecej oryginalnych mam w moich postach tym ciekawiej. Z góry dziękuję za poparcie.
Dziś chciałabym przedstawić jedną z pierwszych zwerbowanych przeze mnie do akcji blogerek.
Kasia komponuje swoje ciuszki z rozmachem, jej zestawy są bardzo optymistyczne, kolorowe i kobiece. Uwielbia wszelkiego rodzaju sukienki i ma ich mnóstwo, wiele fajnych ciuchów znajduje w second handach i wszystko tak fajnie ze sobą kojarzy, że gdyby nie jej osobiste sugestie, które zdjęcia wybrać do postu pewnie ściągnęłabym tutaj pół jej bloga. Kasia jest już na finiszu swoich ciążowych stylizacji, ponieważ wielkim krokami zbliża się termin porodu. Trzymam za nią mocno kciuki i życzę dużo zdrowia dla niej i córci.
Po więcej inspiracji zapraszam na bloga Kasi pt. Vinti
Fotki Kasi udowadniają, że każda długość jest ok dla kobiet w ciąży od mini do maxi :)


Twoje ciążowe hity i kity (czyli ciuchy, kosmetyki lub inne gadżety)

I. CIĄŻOWE CIUCHY:
UBRANIOWY HIT - moja zdobycz z sh, którą mój mąż nazywa "kamizelką z mysich pipek", a ja wprost ubóstwiam, bo ma dla mnie same plusy:
1/ jest ciepła i ratuje moje plecy i piersi przed przeziębieniem, którego mogłabym się nabawić przy moim stylu ubierania się nawet w zimę w rzeczy cienkie i z krótkim rękawem;
2/ optycznie dzieli mi sylwetkę na takie dwie części, które są, moim zdaniem, do zaakceptowania i "czucia się dobrze" ze swoim wyglądem;
3/ ma biały kolor, który pasuje praktycznie do wszystkiego :), a poza tym kożuszek z futerkiem to hit tego sezonu!

UBRANIOWY KIT - zupełnie niekobiece dżinsowe spodnie ciążowe z ogromniastym kominem z przodu
1/ po pierwsze, to kupiłam sobie takie z sh za 7 zł na próbę i jak je założyłam raz do pracy, to czułam się w nich fatalnie, tak, że aż chciałam, by ten dzień szybko się skończył;
2/ po drugie, mój często osobisty stylista - mąż jak spojrzał na takie spodnie lub ewentualnie spódniczkę dżinsową z owym wielkim ciążowym kominem z przodu, które przymierzałam w H&M, to wręcz zakazał mi coś takiego kupować (miał rację - patrz: punkt 1).

II. KOSMETYKI
HIT - chłodzący żel na spuchnięte nogi (naprawę uśmierza ból i powoduje chociaż czasowe pozbycie się opuchlizny);
KIT - krem na rozstępy (po prostu w taki kosmetyk nie wierzę i już - może na niektórych to działa i widzą efekty, ale uważam, ze zwykły balsam do ciała tak samo nawilża ciało, jak taki krem).

III. GADŻETY?
Specjalnych gadżetów dla kobiet w ciąży nie nabywałam, pod tym względem mam dość uniwersalne "zachcianki" - oby był pod ręką aparat fotograficzny i laptop, by w każdej chwili, gdy kobieta ma na to ochotę, był możliwy jej dostęp do komunikacji z szeroko pojętym światem online :)

Ulubiony ciążowy zestaw ubrań, w którym czujesz się kobieco, wygodnie, wspaniale.
Oj, jest taki :) piszę o nim tak na swoim blogu:

Mój najbardziej ulubiony kolorystycznie, a w dodatku mega wygodny wariant ciążowego ubioru, to długa sukienka w kolorze dark blue + biała bluzka i chustka. Niestety, są pewne mankamenty - przezroczystość sukienki ukazuje, gdzie się kończy bluzka. W dodatku sukienka jest tak długa, że idąc chodnikiem muszę ją zbierać i trzymać w rękach niczym tren... Jednak kolor i krój tej falbaniastej granatowej sukienki rekompensuje mi jej niedoskonałości i akceptuję ją razem z jej wadami. Miłość nawet do ubioru, jak widać, jest ślepa :)


Czy w związku z ciążą zmieniły się Twoje modowo-ciuchowe upodobania, nawyki ?
Będąc właśnie na finiszu ciąży (urodzę moją córeczkę Klaudię Różę już najprawdopodobniej pod koniec przyszłego tygodnia - około 22 stycznia), mogę stwierdzić, że ciąża nie tyle zmieniła, co wręcz rozbudziła moją wyobraźnię w poszukiwaniu zestawień ubrań, które pozwolą mi czuć się i fajnie, i wygodnie, i kobieco przez 9 miesięcy.

Na początku zapoznałam się z ofertą wielu sklepów dla przyszłych mam, gdzie szybko okazało się, że mało w tych ciuchach fantazji, że bazują na kroju dzianinowych rurkowatych bluzek i sukienek, a najlepiej, to wbiłyby nas właśnie w te dżinsiory z ogromniastym kominem... Zaufałam więc swojej kobiecej intuicji i nadziei, że tak, jak wcześniej sama wyszukiwałam różne fajne ciuchy i łączyłam je ze sobą w sobie tylko charakterystycznych połączeniach, tak teraz też muszę pójść tą "autostylizacyjną" drogą.

Tym sposobem przez cały okres trwania ciąży wyszukiwałam sobie różne tanie perełki w sh, łączyłam je ciekawymi kolorystycznie i fakturowo rajstopami, motałam sobie szyję dla przeciwwagi optycznej brzuszka - kolorowymi chustami i w ogóle "ubrałam się w uśmiech od ucha do ucha".

Jestem na finiszu - zaraz rodzę i będę się skupiała na powrocie do formy fizycznej i całkiem innych zestawów.
Zabawa ze stylizacjami ciążowymi dała mi przede wszystkim dużo radości!

Agnieszka

Ponieważ akcja jest świeżą sprawą na moim blogu, jeszcze raz po krótce chciałabym napomknąć o co chodzi, w całym tym zamieszaniu, licząc na Waszą współpracę i wsparcie.
Celem akcji jest zaprezentowanie sylwetek przyszłych mam, które cieszą się każdym dniem ciąży, nie boją się modowych eksperymentów, nie poddają się stereotypowemu wizerunkowi kobiety ciężarnej, mają ochotę niebanalnie się ubierać i pięknie wyglądać, a przy tym nie tracić fortuny na ciążowe wynalazki. Chciałabym aby akcja trwała cały rok, na bieżąco będę uzupełniać posty wraz z nowymi niebanalnymi wizerunkami przyszłych mam. Zachęcam do przyłączenia się i wspierania mojej akcji wszystkie przyszłe i obecne mamy.
Jak to zrobić?
1. Jeżeli chcesz zostać bohaterką posta, przyślij zdjęcia swoich ulubionych stylizacji (od jednego do trzech fotek) i odpowiedz na trzy pytania zamieszczone w poście poniżej. Jeśli prowadzisz bloga wklej na nim linka do tego postu oraz krótkie info o akcji, wraz z logo akcji.
mój adres: nurekaga@wp.pl
2. Drugi sposób to zamieszczenie w komentarzach swoich odpowiedzi na trzy pytania zawarte w poście poniżej, oraz dzielenie się wszelkimi modowymi spostrzeżeniami.
Wszystkich, którym spodobał się mój pomysł proszę o "podaj dalej" czyli zamieszczenie krótkiego info na swoich blogach o moim przedsięwzięciu, im więcej oryginalnych mam w moich postach tym ciekawiej. Z góry dziękuję za poparcie.
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić Agnieszkę, która założyła swojego ciążowego bloga, aby jak sama pisze, utrwalić swoje zabawne zmagania z brzuchem i z modą, przy okazji zapisuje osobiste myśli i wrażenia na temat stanu odmiennego, zapoznaje nas z różnymi przydatnymi w ciąży gdżetami, jednym z nich jest na przykład senmata zwana Henrykiem, lub gipsowe popiersie "ku pamięci". Jeśli dokładnie pomyszkujemy po blogup to trafimy na przepis jak zrobić osobistego paszczura i pyszne mielone. Autorka ma niebywale lekkie pióro, duże poczucie humoru i dystans do siebie i świata, co ogromnie mi się podoba. Poniżej kilka z wielu fajnych zestawów Agnieszki i krótki wywiad na temat ciążowej mody. Po więcej inspiracji zapraszam do źródła.



Twoje ciążowe hity i kity (chodzi mi o ciążowe ciuchy, kosmetyki lub inne gadżety)

Zdecydowanym hitem ciążowym jest patent na spodnie z bawełnianym elastycznym pasem na brzuch. Biorąc pod uwagę, że akurat moja ciąża przypadła na okres zimowy – ciepłe dodatkowe warstwy na nerkach i brzuchu sprawdzają się rewelacyjnie. Nie wyobrażam sobie wprawdzie tego patentu latem ale wynika to pewnie z faktu, że nie eksplorowałam letnich modeli. J Z ciążowych spodni kupiłam sobie dżinsy rurki i czarne materiałowe w kant – załatwiają mi absolutnie wszystkie możliwe okazje i w sumie nie były dużym wydatkiem. A i jeszcze mega istotne legginsy z takim samym torbaczem na brzuch – najtańszy zakup a wygoda przeogromna: do tunik, swetrów, bluzek, spódnic, często zamiast rajstop.
Hitem mogącym zastąpić zakup spodni jest pas/ komin/ adapter. Ja zrobiłam go sobie sama z obciętego elastycznego tshirtu (grubej elastycznej bawełny) i używam jako „przedłużacza” do bluzek, jako kamuflażu na spodnie, które się nie zapinają a nawet jako bardzo małą mini. Można kupić gotowe ale lepiej zainwestować kasę w kosmetyki J
Z kosmetycznych hitów uwielbiam olejek Clarinsa – drogi niestety ale pięknie pachnie, dodaje energii i poprawia mi samopoczucie. Na co dzień używam Mustelli choć jej lekko mleczny zapach trochę mnie męczy (seria różowa wyłącznie, bo pomarańczowa się maże i nie wchłania) a Clarinsa od czasu do czasu jako „deserek”. Do 33 tygodnia bez strat więc chyba działa J. Odpukać.

Kitów chyba na razie udało mi się uniknąć, bo staram się podchodzić do wszystkiego zdroworozsądkowo zanim się w coś właduję… Bardzo niewiele zakupów zrobiłam w sklepach ciążowych a jeśli już to z planem, że te ciuchy da się używać później, jak wrócę do normalnych kształtów. Drażni mnie jednak fakt, że kobiety ciężarne wbija się w schemat pastelowych kolorków, rysuneczków z bobaskami, bociankami, zwierzątkami, kwiatuszkami itp. Jeśli ktoś nie lubił takiego stylu wcześniej to nagle go nie polubi…
No i dylemat z ostatnich dni – szukam koszulki nocnej z opcją karmienia potomka i niestety asortyment jest smętny do bólu, dużo tego bardzo ale dominują te same wzory – to zdecydowany KIT! Nie ma opcji pośrednich: albo bawełniane smuty albo drapieżne nocne kocice. J Mam fajną koronkową ale przecież nie pójdę w niej do szpitala
Ulubiony ciążowy zestaw, w którym czujesz się kobieco, wygodnie, wspaniale.
Nie ma jednego zestawu. Lubię nadal bawić się ciuchami i choć coraz trudniej się ubierać (mam na myśli samą mechanikę czynności: zginanie, schylanie, wiązanie butów, wciąganie skarpetek…) to nadal daje mi satysfakcję stworzenie kombinacji, w której czuję się wygodnie i kobieco. Dużo takich zestawów powstało w oparciu o legginsy i o pas ciążowy. Lubię eksponować nogi, bo niewiele się zmieniły a do tego biust bo właśnie zmienił się okrutnie

Czy w związku z ciążą zmieniły się Twoje modowo-ciuchowe upodobania, nawyki.
Myślę, że jeśli kobieta ma swój styl i upodobania ciuchowe, to w ciąży też się ich trzyma. Jeśli natomiast męczy się z ciuchami albo ślepo podąża za najnowszymi trendami bez własnej osobowości i selekcji, to w ciąży poczuje się jeszcze bardziej zagubiona. Sposób ubierania modyfikuje się z konieczności: zmienia się sylwetka, na ogół rośnie wielki biust, chwile potem znika talia, „tyły” też przyrastają i ogólnie łapiemy w większości trochę dodatkowego ciała. Część ukochanych ciuchów szybko przestaje się przydawać w konwencjonalnej postaci ale zawsze można próbować kombinować: spódnice jako sukienki, sukienki jako narzutki, niektóre rzeczy rozpięte inne zamotane… tylko trzeba się wyzwolić z dotychczasowego o nich myślenia i dostrzec nowe możliwości. Super sprawdzają się warstwowe kombinacje. Fakt, że zimą jest łatwiej ale latem też chyba można się pobawić... Poza tym ciąża to jedyny moment, gdy nikt nie patrzy zezem na większą pupę, za to brzuch i bardzo seksowny dekolt przyciągają uwagę i budzą powszechne zachwyty.

Agata


Na wstępie chciałabym podziękować wszystkim dziewczynom, które odpowiedziały na zaproszenie i wzięły udział w akcji. Cieszę się, że impreza powoli się rozkręca, że nie odmawiacie i chętnie dzielicie się swoimi ciążowymi doświadczeniami. Powolutku wyłania się ciekawy obraz Polki z brzuszkiem, która w niczym nie przypomina sztampowej ciężarówki w jeansowych ogrodniczkach z przed paru lat...
Jeśli masz ochotę przyłączyć się do mojej akcji, wszystkie szczegóły znajdziesz TU
Dzisiaj przedstawiam Wam Agatę vel Hafija, która prowadzi bloga pt. "Baby Under Construction"
Agata zaprezentowała fajny, minimalistyczny styl mody ciążowej, który uzupełnia ciekawą biżuterią, świetnym makijażem i pięknym uśmiechem. W swoim blogu w sposób bardzo metodyczny i uporządkowany przygotowuję się do porodu, w jednym z postów w kilku zwięzłych punktach pt. Dokumenty, Akcesoria i Dla nowo narodzonego, zawarła wszystko co powinno znaleźć się w szpitalnej torbie, podoba mi się takie uporządkowane podejście do sprawy, na pewno warto tam zajrzeć i podpatrzeć jak Agata przygotowuję się do wielkiego finału :)

Twoje ciążowe hity i kity (chodzi mi o ciążowe ciuchy, kosmetyki lub inne gadżety)
HITY:
* Tuniki, tuniki i jeszcze raz tuniki :) które kupuję w sklepach z ubraniami nie dla ciężarnych - bo w sklepach ciążowych nie tylko drogo ale i często zupełnie bez pomysłu.
* Bluzeczki, koszulki, koszule, które eksponują brzuszek - bo okrągły brzuszek jest fantastyczny.
* Jeansy ciążowe bez kieszeni, bez guzików i bez suwaków. Nawet jak już brzuszek jest duży to żadne zapięcia się nie wpijają, a o niebo łatwiej takie spodnie założyć i zdjąć.
* Na zimę do spodni zamiast rajstop - których osobiście nienawidzę - zakolanówki bawełniane z C&A
* Sportowe staniki bez fiszbin i usztywnień, ale tylko pod warunkiem, że są dobrze dobrane i utrzymują stale zmieniające się w ciąży walory uniesione i we właściwym miejscu.
* Szerokie puchate swetry lub bolerka - ale te i bez ciąży lubię :)
* Męska kurtka zimowa - bo niestety ciążowe kurtki damskie tylko "wyglądają", a nie spełniają funkcji grzewczo ochronnej i są pioruńsko drogie jak na to co sobą reprezentują i czas jaki będą używane. Męska kurtka jest szeroka od góry do dołu, nigdzie nie uciska, ma szeroki kaptur i duuużo kieszeni dzięki czemu wychodząc na drobne zakupy nie trzeba dźwigać torebki :)
* Buty Superstar Adidas - mega wygodne, świetnie wyglądają chyba na każdej nodze, do każdego stroju pasują, no i są lekkie. * GELATUM Aluminii phosphoric na zgagę!! REWELACYJNY!! * Pozytywka do uspokojenia harcującego brzucha * Pharmaceris i Ziajka na rozstępy (nadal nie mam ani jednego!)
KITY:
* pas ciążowy - nie wiem po co go kupiłam bo nie dość, że cały czas się zsuwa to jeszcze do niczego mi nie pasuje.
* Bluzki ciążowe ze sklepów ciążowych - krój i kolorystyka woła o pomstę do nieba - szczególnie, że kolorystyka najczęściej paskudna jak noc październikowa.
* Zimowe kurtki ciążowe
* Majtki ciążowe typu figi, które trzeba naciągnąć "po pachy", są wielkie i wyglądają jak z szafy babci - ja na szczęście się mieszczę w moje majtki sprzed ciąży bo tyłek mi nie urósł
* Rajstopy anty-żylakowe - masakra, jak nie macie wskazań to nawet nie myślcie, żeby takowe zakupić - piją, wżynają się, rolują... a zakłada się je na leżąco (z brzuchem w 8-9 miesiącu to nie ma szansy)
Ulubiony ciążowy zestaw, w którym czujesz się kobieco, wygodnie, wspaniale.
Jeansy, o których pisałam wyżej (bez suwaków, bez guzików) oraz tunika lub dłuższa bluzka, taka która eksponuje brzuszek, na to może być bolerko albo sweter bez guzików, który można zebrać np. fajną brochą, do tego biżuteria np. z koralików typu PANDORA. Uwielbiam mieć intensywny kolor paznokci - np. czerwone, fuksja, czarne, intensywna śliwka oraz mocno podkreślone oczy :) w kontraście do np. stalowych i czarnych ubrań.
Czy w związku z ciążą zmieniły się Twoje modowo-ciuchowe upodobania, nawyki.
Jedyna zmiana jest taka, że doceniłam staniki bez usztywnień, które nie uciskają i tak już wrażliwych piersi - ale żeby odpowiedni dobrać trzeba się napracować i naszukać. Niestety musiałam też zrezygnować z ulubionych spodni rurek biodrówek, bo co prawda mieszę się w nie w biodrach bez problemów, ale straszliwie drażniły mnie guziki i suwaki. Przeraża mnie, kiedy kobiety w ciąży ubierają się byle jak w co popadnie, paradują po mieście w rozciągniętym dresie, nieumytych włosach, albo uważają, że nie muszą się starać żeby dobrze wyglądać. Tak samo straszna jest wg mnie "moda szpitalna": okropne koszulki do karmienia w dziwnych kolorach z paskudnymi rysuneczkami i rozciągnięte szlafroki, które wyglądają jak sprane.

Agnieszka


Jeśli masz ochotę przyłączyć się do mojej akcji, wszystkie szczegóły znajdziesz TU
Zapraszam serdecznie wszystkie przyszłe i obecne mamy !
Dzisiejszym postem chciałabym zinicjować kącik wspomnień obecnych mam, czyli jak to onegdaj bywało...
Do ciążowo-modowych wspomnień namówiłam Agnieszkę, wielbicielkę romantycznego stylu vintage, który konsekwentnie prezentuje na swoim blogu pt Klamoty. Agnieszka mama trzynastolatka, swoją ciążę dumnie nosiła w latach dziewięćdziesiątych, była to era "przedcyfrówkowa", dlatego ilustracje dzisiejszego posta będą stanowić aktualne zdjęcia Agi. W latach dziewięćdziesiątych kobiety obywały się bez wielu udogodnień, nie kupowały ciuchów w sklepach ciążowych bo takich nie było, nie używały specjalnych kosmetyków, bo nawet jeśli takowe były to tylko w aptekach po zaporowych cenach, a nadmierne eksponowanie rosnącego brzucha było passe... Ale posłuchajcie same jak to wyglądało, dawno, dawno temu :)



Zacznę od ostatniego pytania - co ciąża zmieniła w moich upodobaniach co do odzieży?
Na stałe - właściwie nic. Na krótko - tylko nieznacznie. Pamiętam, że zaczęłam wtedy odczuwać niesłychany pociąg do ciepłych, rozpinanych swetrów, w szczególności z kieszeniami :) To pewnie ten osławiony instynkt wicia gniazd ;) Ostatecznie nabyłam jeden oliwkowy egzemplarz i faktycznie - przechodziłam w nim prawie całą ciążę. Żyłam w głębokim przekonaiu, że pasuje niemal do wszstkiego (podobnie jak pasztet i marmolada). Musiałam to jakoś odreagować i później przez wiele lat nie tolerowałam tego typu ubrań. Jestem też wielbicielką (chociaż nie bezkrytyczną) obcasów i w tym czasie, z wiadomych względów zrezygnowałam z wyższych, na rzecz 2-4 centymetrowych. Wbrew pozorom zupełnie płaska podeszwa, przynajmniej z moich doświadczeń, nie jest najbardziej wygodna w ciąży. Miałam dwie ulubione pary butów. Ponieważ większa (czasowo i gabarytowo :) ) część mojej ciąży przypadła w lecie, to i buty były letnie. Pierwsze - brązowe sandały w kroju rzymianek na małym koturnie, pasowały do wszystkich letnich sukienek. Drugimi były beżowe tenisówki na platformie.
Z tamtego okresu najmilej wspominam długą do kostek kremową sukienkę z rozszerzających się do dołu koronkowo-żorżetowych klinów, sznurowaną na plecach. Bardzo żałuję, że kilka lat temu pochopnie ją wyrzuciłam. Była to przedstawicielka bardzo szerokiego pod względem kolorystycznym i modnego w latach '90 nurtu sukienek w stylu vintage-romantycznym. Ja starałam się ją nosić w klimacie "domku na prerii" z tenisówkami i dżinsową kurtką ;) Była to jedna z moich najfajniejszych sukienek ciążowych, choć nie było to jej oryginalne przeznaczenie, jednak brzuch mieściła znakomicie, no i służyła mi jeszcze przez kilka następnych lat. Poza tym, znakomitą część mojej garderoby stanowiły wówczas rozmaitej maści żorżetowo-bawełniane indyjskie sukienki, również moim zdaniem hit lat '90. Odcinane pod biustem, niekiedy króciutkie, zwiewne, kolorowe i ... tanie :) Z rzymiankami chodziły, aż miło.
Jeżeli chodzi o ciążowe hity, to jakoś obyłam się bez specjalnych kosmetyków i udogodnień ;)
Sukienki o przeznaczeniu typowo ciążowym wspominam jako wyjątkowo paskudne, typowe namioty, obowiązkowo w szaro-mdłej kolorystyce - zdecydowanie kit i chyba takiego poaskudztwa już nie produkują. Z tego co obecnie widzę na blogach, podobają mi się noszone przez dziewczyny pasy, uzupełniające brakujące centymetry bluzki na brzuchu :) Niektóre są naprawdę bardzo ładne i świetnie wyglądają, kiedy zechcemy wyeksoponować brzuszek :)
Spodni ciążowych z kominem z dzianyny wtedy w Polsce nie było - przynajmniej ja na pewno takich nie widziałam. W sklepach ciążowych dominowały sukienki, ew spodnie na szelki, zaś sieciówek, gdzie obecnie takiej garderoby jest najwięcej (H&M ma specjalne stoisko, które, jak nie lubię tego sklepu, bardzo mi się podoba) właściwie w ogóle nie było. Świetnym sklepem był wówczas "młodziutki" Ravel, ale tam nie było nawet śladu odzieży dla kobiet w ciąży.
Kobieta w ciąży była nieatrakcyjna, nie romantyczna i absolutnie demode ;) Jako ciążowe nosiłam przez pewien czas dżinsowe krótkie ogrodniczki, ale nie przepadałam za nimi, bo wyglądały mało kobieco. To były jedyne spodnie jakie nosiłam w ciąży, gdy już przestałam mieścić się w dżinsy. Gdy przestałam mieścić się też w ogrodniczki nie nosiłam już spodni. Przez jakiś czas w chłodniejsze dni chodziłam też w bawełnianych legginsach i długim swetrze (takim do pół uda). Tak jak już pisałam, ubrań ciążowych z przeznaczenia właściwie nie miałam. Na pewno dużym ułatwieniem było to, że największy brzuch miałam w lecie, gdy jest ogromne pole do manewru, nie potrzeba płaszczy, czy innej grubej garderoby.
Ogólnie rzecz biorąc, choć od mojej ciązy minęło niespełna cztrenaście lat, zauważyłam ogromną przemianę stosunku do kobiet w ciąży. Przede wszystkim, nie jest już faux pas wyeksponować brzuch. Ja akurat niespecjalnie miałam na to ochotę, ale wiem, że niektóre mamy owszem. Wielokrotnie słyszałam wypowiadane pod ich adresem (głównie przez kobiety!) uszczypliwe uwagi o "wypinaniu bębna". Ciąża, mimo wszystko, była czymś, czego nie należało szczególnie eksponować. Stąd na pewno namiotowate sukienki. Prezenterki telewizyjne spodziewające się dziecka ucinano w kadrze tuż pod biustem - trzeba się było tej ciąży dopatrywać :) Na pewno też obecnie panuje znacznie większa swoboda w doborze ciążoych ubrań, właściwie to całkowita dowolność, co bardzo mi się podoba. Bo przecież kobieta w ciąży nadal pozostaje kobietą, pragnie podobać się i wyglądać ładnie :) W ciąży jesteśmy raz, najwyżej kilka razy w życiu. Więc dlaczego miałybyśmy sobie tego odmawiać?
Co do obywania się bez wielu rzeczy przez kobiety w ciąży, to muszę Ci powiedzieć, że Twoja akcja stała sie dla mnie przyczynkiem do pewnych przemyśleń w tym temacie. Otóż robiąc w myślach podsumowanie zauważyłam, że praktycznie nie używałam żadnych specjalnych produktów (nie liczę zaleconych przez lekarza - np witamin). Oferta była faktycznie bardzo skromna, jeżeli już, to większość rzeczy sprzedawano w aptekach (jakby ciąża była chorobą) i po kosmicznych cenach. Ponieważ jednak miałam wtedy 20 lat, to obyłam się bez nich bez najmniejszego problemu. Teraz by pewnie tak łatwo nie poszło ;)

Marta


Jeśli masz ochotę przyłączyć się do mojej akcji,
wszystkie szczegóły znajdziesz TU
Zapraszam serdecznie wszystkie przyszłe i obecne mamy !

Dziś o swoich ciążowych ciuchach opowie Marta i dobrze było by gdyby jej wypowiedź trafiła również do kilku producentów bielizny ciążowej, a w szczególności do firm szyjących koszmarne koszule nocne, które doczekały się już kilku krytycznych postów na ciążowych blogach. Do większej fantazji i rozmachu zachęcamy również producentów "specjalnych" rajstop, fakt gdy brzuszek rośnie, to zasłania i dopiero w lustrze można zobaczyć co się ma na nogach, niemniej jednak fajnie było by nadal nosić kolorowe, wzorzyste rajtki zamiast nieśmiertelnych szarych lub czarnych.
Marta stawia na wygodę, naturalne tkaniny i kolorowe dodatki w postaci szalików i chust, które uwielbia. Ze szpilek "przesiadła się" w wygodne buty Emu, eleganckie koszule i ołówkowe spódnice zamieniła tymczasem na luźny miejski look i przyznacie same, że wygląda kwitnąco.
Marta pisze o swojej ciąży z jajem, po babsku i bez ściemy.



Ciążowe hity i kity ( chodzi o ciążowe gadżety, ciuchy, kosmetyki)
Hitów troszkę się nazbierało. Jednak mam swoich dwóch faworytów. Number one to poduszka ciążowa do spania - Motherhood. Przyznam, że bardzo żałuję, że dostałam ją dopiero w 7 miesiącu ciąży. Polecam od samego początku, gdyż ten rogal namiętny działa niezwykle kojąco na ciążową bezsenność. Number two to spodnie z kominem z sieci H&M. Na początku były to dżinsy, jednak w miarę, jak brzunio rósł stawał się coraz bardziej wrażliwy i po prostu bolał. Wtedy sprawiłam sobie parę niby dresów. Dlaczego niby? Bo z cienkiej, mięciutkiej, czarnej bawełny, fajnie ściągane sznurkiem na dole, jak lekkie pumpy. Przez to są w stylu swym nieco złamane. Ostatnio zakupiłam jeszcze jedne - szare dla odmiany. No i ....majtki bezszwowe. Z normalnych majtuch też musiałam zrezygnować, bo mnie uwierały i podbrzuch bolał. Zbawienne okazały się być kolorowe gatki bawełniane polecone przez panią w zwykłym sklepiku bieliźniarskim.
Jeśli chodzi natomiast o kity... Totalnym kitem są koszule do karmienia. I w ogóle koszule, czy piżamy ciążowe. Totalna porażka i brak wyobraźni. Więcej komentować nie będę. Kupiłam też bardzo ładną ciążową spódnicę - bombkę z kominem. Jest tylko jeden problem - rajstopy! Pewnie mam jakąś przypadłość, ale mnie nawet rajstopy cisnęły. Czy to nad brzuchem, czy pod. A ciążowe - DRAMAT kolorystyczny, którego znieść nie mogłam, gdyż normalnie:-) jestem rajstopoholiczką. Niestety...uwielbiam tylko takie kolorowe i oryginalne.
Ulubiony ciążowy zestaw ubrań w którym czujesz się wygodnie, kobieco, wspaniale...
Po pierwsze wcześniej wspomniane dresiaki - niedresiaki z kominem. Po drugie długie białe, dopasowane t-shirty, do których można ubrać już cokolwiek i jest gicior. Poza tym buty - Emu. Bo : bez zamka, który ciężko zapiąć na spuchniętej nodze, cieplutkie, nie przemakające i można w nie wpakować każdą nogawkę :-). No i oczywiście dopasowane tuniki! Nie lubię szerokich namiotowych, bo ginie w nich brzucho, a cała wyglądam jak sumo i to jeszcze nie wiadomo dlaczego. Hołduję zasadzie, że im jestem większa, tym ciuch musi być bardziej dopasowany. Wtedy jest jako-taka równowaga. No i na koniec szaliki, szaliki, szaliki! Jestem totalną maniaczką szalików! Uwielbiam, bo nawet, gdy całość jest zwykła - szalik dodaje uroku i co najważniejsze kamufluje "nalaną" szyję i karczycho;-)
Czy w związku z ciążą zmieniły się Twoje modowo - ciążowe upodobania i nawyki.
Zmieniły się nawyki, upodobania mniej. Z bardzo prostego powodu. Przed ciążą intensywnie pracowałam. Wymagany był strój biznesowy. Tak też wyglądała moja szafa. Jeśli dżinsy, to granatowe, jednolite rurki, spódnice ołówkowe z wysokim stanem, koszule, koszule, koszule (które z resztą uwielbiałam) i buty na wysokim obcasie. Ten obrazek poszedł w zapomnienie, a dotychczasowa garderoba ustąpiła miejsca ciuchom mniej zobowiązującym. Pozostały jednak upodobania do naturalnych tkanin, często wymemłanych i powyciąganych. Pozostała także miłość do szalików i ubierania się warstwowo, co niestety moja praca wcześniej nieco przyćmiła. Dalej kocham także szpilki - te jednak muszą grzecznie na mnie poczekać w kartoniku...